Świat wokół nas jest inspiracją... nie potrafię się jej oprzeć. Wszystkie moje prace można obejrzeć na http: atana.manifo.com
RSS
wtorek, 14 stycznia 2014

jest długa; spodobał mi się kredens z drugiej reki, a ze od dłuższego czasu szukałam coś drewnianego do łazienki, upatrzyłam gore kredensu na szafkę pod umywalkę. Na miejscu okazało sie ze faktycznie tylko góra jest w dobrym stanie, bo dół był w 2/3 zniszczony. Praktycznie plecy i prawy bok nie istniał, a podłoga trzymała się na słowo honoru. Nie wspominając o strzępkach szuflad i totalnie zniszczonej części blatu. Właściwie już miałam zrezygnować, tylko szkoda mi nastawki i przebytej drogi. w końcu padła decyzja " bierzemy" no i wzięliśmy. Tydzień czasu z uśmiechem odnawiałam gore, udając ze dół nie istnieje. Pracy było niewiele, lecz była żmudna. drewno trzeba było porządnie ale delikatnie oczyścić a potem cierpliwie nałożyć kilka warstw mikstury  chroniącej przed woda. Efekt zamierzony uzyskany. Drewno wygląda jakby było surowe a zachowuje sie jak plastik. Testowo na noc nalałam wodę na blat i ani kropelka nie wsiąknęła. Dół kredensu został... ale o tym w następnym wpisie.

górna część kredensu przed

kredens

a tu (jako szafka) po metamorfozie

szafka



Tagi: dom Szafka
23:42, atana.n
Link Komentarze (4) »
piątek, 27 grudnia 2013

Udało mi się w miarę spokojnie do nich dotrwać i w miarę spokojnie przeżyć. Obyło się bez hurtowych ilości stroików i dekoracji. Właściwie poza tradycyjnym przedświątecznym bajzlem (czyt. porządkami) i dwoma wyjątkami nie odczułam zbliżającej się Gwiazdki. Pierwszy z nich to stroik z żywej jodełki, zamówiony z przeznaczeniem na szczytny cel. Stroik miał być ładny i prosty. Przekazywałam go tak szybko iż nie zdążyłam nawet wysłuchać opinii na jego temat. Podziękowanie jakie dostałam, wbrew mojej woli (a nawet i pierwotnie wiedzy) pozwala sądzić że stroik się podobał. Czy faktycznie wart uwagi każdy może osobiście ocenić:

 stroik

Drugim wyjątkiem było opakowanie na prezent. Zamówione przez syna, robione z myślą o trzynastolatku. Trudno zrobić coś dla chłopca w tym wieku. Zwłaszcza trudno że zamówienie na opakowanie brzmiało „zrób coś fajnego” . Więc robiłam, po pierwsze  według wielkości prezentu, po drugie adekwatnie do sytuacji. Inspiracją do opakowania były prace widziane na stylowych (oczywiście).

gwiazdor



piątek, 29 listopada 2013

które dziś zaprezentuję… a właściwie jeden przetwór, a może i nawet twór,  zdecydowanie nie należy do rzeczy konsumpcyjnych. Mawia się że w przetworach zatrzymujemy lato Więc dlaczego by nie zachować w przetworach jesieni, złotej, pachnącej wiatrem, nasionami, słońcem, ogrodem. Zachować tą jesień w trochę mniej konwencjonalny sposób niż suszone bukiety. Odpowiednio zebrane i dobrze wysuszone dary ogrodu rewelacyjnie przechowują się w szklanym słoju. Do poprawy zapachu dodałam suszonej cytryny i wióry sosnowe. Całość zamiast zakręcona, przykryta odpowiednim materiałem. No cóż,  przetwór zrobiłam tak dawno iż już niemal wcale nie pachnie, ale dalej wygląda urzekająco.

 

kompozycja

wtorek, 05 listopada 2013

gdy w słotny dzień, pomiędzy pracami semestralnymi trafi się na zdjęcie z wakacji. Jeszcze milej gdy okaże się że zdjęcie zawiera rękoczyn nadający się do publicznego pokazania. Tak właśnie było ze zdjęciem odjazdowej poduszki. Była potrzeba – to się uszyło.  Tydzień myślenia, trochę gąbki, dwa dni kombinowania i voila. Prawdę mówiąc, sama siebie nie podejrzewałam że potrafię coś takiego. No, łatwo nie było, zwłaszcza że wykrój musiałam sama wymyślić bo w necie nic konkretnego nie było. Za wzór posłużyły mi jedynie zdjęcia gotowych pluszaków.

poduszka autko

środa, 30 października 2013

wpadłam na pomysł zrobienia maszynki do grubego węża. Na tyle grubego żeby pasował jako opaska na rękę. No i udało się. Właściwie po zrobieniu maszynki na naszyjnik, druga była kwestią materiałów. Nie ma w nich nic z filozofii jak i samo dzierganie na maszynce jest banalnie proste. Suma summarum zrobiłam całkiem pokaźną opaskę  na rękę. Dlaczego pokaźną? Nie, nie dla szpanu lecz dla zdrowia. Od  kilku lat co wiosnę cierpię na nadciągnięcie stawów. Klasyczne wąskie opaski są za wąskie a bandaże elastyczne niezbyt eleganckie, alternatywą był szal, praktyczny i elegancki lecz nieco upierdliwy przy zawiązywaniu. Ciężko samej go zawiązując dobrać odpowiedni ucisk. Opaska którą zrobiłam, przeszyłam w trzech miejscach i wciągnęłam szerokie gumy. Sprawdza się rewelacyjnie, a wygląda na zdjęciu poniżej, wraz z machiną dzięki której powstała.

opaskana rękę

 



Tagi: szydełko
23:39, atana.n
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 października 2013

Miesiąc spędzony nie bardzo twórczo (pomijając drobne retusze mieszkania) wszak w codziennych obowiązkach jest tyle artyzmu co i w nauce. Na dobrą sprawę to nawet nie bardzo mam się czym pochwalić… no chyba że sklerozą, ale dzięki tej sklerozie faktycznie mam nieco do pokazania. Rok temu zachwyciły mnie naszyjniki włóczkowe, robione jakby na drutach. Nie bardzo chciało mi się wierzyć że kobitki bawią się z mozolne dziubanie czterech oczek na drutach i zszywaniu robótki.  Robienie tego na okrągło jest wręcz nierealne. Ogarnięta chęcią posiadania takowego naszyjnika zaczęłam szukać w necie tutorial jak go zrobić i eureka. Okazało się że wcale nie jest to robione na drutach a nawet bliższe tu szydełko. Generalnie powinno się zaopatrzyć w maszynkę do splotu ale po obejrzeniu jej na youtube stwierdziłam że prędzej ją sama zrobię niż zdąży przesyłka dotrzeć. Więc zrobiłam maszynkę i zrobiłam naszyjnik z mięciutkiej, tęczowej, ciepłej włóczki. Może i nie kosmicznie długi, za to bardzo przytulny i funkcjonalny. Gdy jest ciepło można go nosić luźno jako dekorację, gdy chłodniej, mocniej okręcony świetnie sprawdza się jako szalik. Do kompletu zmajstrowałam bransoletkę, równie cieplą jak naszyjnik. Włóczkowe biżu jest świetną alternatywą dla takich zmarzluchów jak ja które noszą ją dopóki nie chłodzi i nie denerwuje plątaniem się z grubaśnymi swetrami. Jak widać,  skleroza z sezonem przegrała ;)

Wersja na lato:

naszyjnik

i na chłodniejsze dni 

naszyjnik

oraz bransoletka

bransoletka



wtorek, 17 września 2013

oczywiście kobiecego. Na bransoletkę z drucika ochotę miałam od dawna i nawet jakiś czas temu udało się ją zrobić. Najtrudniej było mi zdecydować się na metodę robienia. Nie chciałam banalnego warkocza ani nic co można znaleźć w butikach z pseudo biżuterią. Po kilku próbach zdecydowałam się na robótkę szydełkową. Łatwo nie było. Drucik co prawda cienki ale jednak nie jest zbyt uległym materiałem na takie zabawy. Oprócz pokiereszowanych palców obyło się bez ofiar, choć i szydełko o mało się nie połamało. Efekt końcowy zadowalający (przynajmniej „nosicielkę” ów bransoletki, czyli mnie :D) szkoda tylko że biżu jest niewygodne. Nie wagą; bo jest lekka, ale fakturą, która po kilku godzinach noszenia zaczyna drażnić rękę. No ale cóż, wszystko co fajne jest albo zaronione, albo tuczące, w ostateczności niewygodne :)



bransoletka

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16

Moja galeria

ArtStacja
Stylowi
Moja sciezka do gry
Dodatki na bloga

wyroznienie
Szablon Irytka
Dodatki na bloga

Candy Mikołajkowe


wymianka walentynkowa

Ptasia wymianka
Wyszukiwarka pracy