Świat wokół nas jest inspiracją... nie potrafię się jej oprzeć. Wszystkie moje prace można obejrzeć na http: atana.manifo.com
RSS
środa, 24 listopada 2010

Papier Marche – papier moczony w wodzie z dodatkiem substancji wiążących oraz (niekoniecznie uszlachetniających. Masę nakłada się niezbyt grubą warstwą na uprzednio przygotowaną formę i pozostawia do wyschnięcia.

Niby proste ale… papier Marche można robić na wiele sposobów, w zależności od wielkości i formy zastosowania.

Klasyczny papier Marche robi się dokładnie jak wspomniałam na wstępie.

Do oklejania większych form łatwiej jest pociąć gazetę na paski szer. około 4-6 cm, i smarować je (bądź zanurzać na kilka sekund) w rozwodnionym kleju. Osobiście preferuję vikol przygotowany w zależności od gęstości zakupionego kleju w proporcjach 1 część vikolu na 1-2 części wody. Do tego typu klejenia nie polecam kolorowych magazynów ze względu na niską nasiąkliwość i zbyt sztywne kartki. Jeśli forma którą oklejamy jest do tego przeznaczona kleimy bezpośrednio na nią, ale możemy zastosować formę którą po wyschnięciu będziemy mogli odzyskać. W tym celu przez zaczęciem oklejania musimy formę dokładnie owinąć folią aluminiową. Najlepiej jest zastosować kilka warstw, nakładając każdą po dokładnym wyschnięciu poprzedniej.

Małe elementy natomiast dobrze okleja się chusteczkami do nosa, ciętymi na centymetrowe paski. Oczywiście zasada oklejania warstwami tu jest także wymagana, z tą różnicą że pierwszą warstwę możemy nałożyć z nierozwarstwionej chusteczki, a każdą kolejną trzeba nakładać z pojedynczych warstw, aby nadać elementowi lekką i delikatną fakturę. Tutaj w odróżnieniu od pasków z gazet musimy posmarować poprzednią warstwę klejem i dopiero na klej przykładać paski chusteczek, delikatnie je dociskając i ewentualnie smarując po wierzchniej warstwie pędzelkiem z małą ilością kleju. Klejenie z chusteczek, ze względu na delikatność jest niezwykle precyzyjne i pracochłonne, ale efekt po wysuszeniu jest wspaniały.

Szczególnie teraz w okresie przedświątecznym papier Marche może być z powodzeniem wykorzystany do robienia ozdób.

Wkrótce "przepis" na dzwonek z papieru marche.

sobota, 20 listopada 2010

czyli "co masz zrobić za miesiąc szybko i niestarannie, zrób dziś powoli i dokładnie”.

Wiele osób wpada w niesmak widząc na początku listopada wydekorowane sklepy, ogrom bożonarodzeniowych gadżetów, promocje zachęcające do kupna prezentów. Może to i za wcześnie, ale świat nabrał już takiego rozpędu że robienie wszystkiego na ostatnią chwilę jest nierozsądne i coraz częściej nie wykonalne. Dlaczego więc nie spojrzeć łagodniej  na obecne już aniołki, gwiazdorki i bałwanki? uśmiechnąć się do nich i pomyśleć co można samemu zrobić mając tylko kilka takich dodatków. Czasem wystarczy wykorzystać to co mamy w domu, wstążki, kolorowe materiały,  jakieś pudełka, gałązki, świeczki… czasem trzeba z bałwankiem w kieszeni  przejść kilka sklepów, obejrzeć setki półek aby poczuć że to pasuje do naszej głównej dekoracji. Można wyczarować i nadać tym trochę tandetnym i masowym dekoracjom nowe życie we własnoręcznie zrobionych, unikatowych stroikach.

niedziela, 14 listopada 2010

Jedni mawiają „nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz” inni zaś „tylko raz możesz zrobić dobre, pierwsze wrażenie”; ponieważ nie wiem kiedy skończę to postaram się o Wasze dobre, wrażenia. Na powitanie kwiaty które pasują niemal na każdą okazję a także będą motywem przewodnim mojego bloxa, ale aby moje wcześniejsze słowa że blog jest o sztuce nie były rzucone na wiatr, powitam Was kwiatami z malowanego witrażu.

Witraż malowany ma to do siebie, że wykonuje się go przeciwnie do klasycznego malarstwa.

Najpierw kładziemy szkło na kartce z wyrysowanym wzorem. Jeśli szkło ma tłoczenia lub grawerację, kładziemy je w ten sposób aby strona malowana była gładka  gdyż efekt końcowy widoczny jest po stronie przeciwnej do malowanej . Pierwszą warstwę stanowi konturówka (najklasyczniejsza jest czarna, ale może być w kolorze stali, złota, bądź srebra, w skrajnych przypadkach biała, aczkolwiek biała jest źle postrzegana dla ludzkiego oka, i może odwracać uwagę od całości przez co witraż może być mniej atrakcyjny) którą malujemy na szkle szkic wzoru. Po wyschnięciu wypełnia się  farbą mniejsze elementy i ponownie pozostawia do wyschnięcia. Każdy kolejny etap to zamalowywanie coraz większych części witrażu, uważając cały czas aby poprzednie warstwy były suche i nie zmieszały się kolory aż dojdziemy  do malowania tła. Tutaj można zdać się na dwa sposoby, wypełniając je farbą, lub pozostawiając czyste szkło.

Od kilku lat na polskim rynku jest wiele farb witrażowych które są idealnym wyjściem do robienia okazjonalnych witraży. Prace wykonane wcześniej wspomnianymi farbkami  są niczym naklejki na szybę.  Ja jednak osobiście wykonałam farbami olejnymi ponieważ zależało mi na trwałym efekcie.

Dla Państwa irysy z mojego antycznego kredensu.

malowany witraż, irysy

1 ... 16
 

Moja galeria

ArtStacja
Stylowi
Moja sciezka do gry
Dodatki na bloga

wyroznienie
Szablon Irytka
Dodatki na bloga

Candy Mikołajkowe


wymianka walentynkowa

Ptasia wymianka
Wyszukiwarka pracy