Świat wokół nas jest inspiracją... nie potrafię się jej oprzeć. Wszystkie moje prace można obejrzeć na http: atana.manifo.com
RSS
piątek, 13 kwietnia 2012

a ja tworzę więc jestem… a może jestem, więc tworzę :) tak czy inaczej, na kilka minut przed wyjazdem do szkoły pozostawiam na bloxie wielkanocny nastrój.



Tagi: wielkanoc z
12:14, atana.n
Link Komentarze (1) »
niedziela, 08 kwietnia 2012

...zanim będzie po świętach wpadam jeszcze na bloga z ciepłymi wiosennymi życzeniami Wielkanocnymi :) a tym życzeniom towarzyszą moje dwie ostatnie prace okolicznościowe, czyli stroiki. Oczywiście w wersji mini, bo takowe lubię najbardziej. Tym razem w roli głównej zajączek, większy na kwiecistej łące:

stroik z zajączkiem


I mniejszy wśród koralikowych kwiatków:

 stroik z zajączkiem

Wesołych Świąt :)



czwartek, 29 marca 2012

Pierwsza praca semestralna zaliczona (bardzo pozytywnie :)) reszta robi się, tzn. część czeka do druku, część do dokończenia a część jeszcze pozostaje mroczną zagadką ciała pedagogicznego (tematy nie podane). Z lekka odczuwam alergię na komputer, ale i tak wolę dokument Word niż tradycyjny notes. Jednak miło jest od tego odskoczyć (od porządków przedświątecznych też :)) a jedną z takich odskoczni były zabawy z koralikami. Nie jest to ani męczące ani czasochłonne, ot jedyna tajemnica to sploty które na szczęście koralikomistrzyni ujawniają na youtube. To dzięki nim powstały trzy bransoletki które prezentuję poniżej :) . Splot z długimi koralikami wykombinowałam sama. Pierwotnie biżu miała trafić na ArtStację lub w inny sposób zawitać u innych właścicielek, i prawie tak się stanie poza granatowo- perłową bransoletką której nie mogłam się oprzeć. Ta zostaje u mnie :)

bransoletka

 

bransoletka

 

bransoletka

wtorek, 20 marca 2012
Wielkanoc coraz bliżej, co mnie osobiście bardzo cieszy. Generalnie wprost przeciwnie jak nie przepadam za Bożym Narodzeniem, tak szaleję za Wielkanocą. Dla mnie to najpiękniejsze święta, ciepłe, pełne słońca, jasnych kolorów, subtelnych zapachów i kwilenia ptasząt… co prawda na brak zajęć nie narzekam, pierwsze prace semestralne w toku, a wiosenna pogoda wyciągnęła mnie do ogrodu który ze względu na gabaryty wymaga sporo pracy. Ale nie mogłam się oprzeć alby z lekka nie wprowadzać wielkanocnego nastroju, owszem na dekorowanie domu za wcześnie, ale na robienie dekoracji stanowczo nie. Póki co powstały trzy (i pewnie zbyt dużo więcej nie powstanie) dekoracje z jajem w roli głównej. Oczywiście jajo – pisanka, a dokładniej oklejanka na styropianie. Trochę muliny, koralików, wstążek i oczywiście piórek.
pisanka oklejanka
 
pisanka oklejanka
 
pisanka oklejanka
piątek, 02 marca 2012

Mój pierwszy puf z bębna od pralki doczekał się rodzeństwa :) na zamówienie, co prawda nie bliźniaka, bo nieco większy i w wersji  stolikowej. Przyznam że to bardzo miłe gdy rodzina pierw patrząc na moje poczynania zastanawia się czy jeszcze ze mną wszystko Oki, a potem chętnie zamawia  kojenie moje „wyczyny”. Opisywać reakcji  oglądaczy na widok mojego debiutanckiego pufa, mi nie wypada, bo było by (co prawda szczere) ale ogromne samochwalstwo, dlatego ograniczę się do zacytowania mojego syna : „absolutnie takie coś muszę mieć”. Fakt że pokój młodego niemały, ale jakoś nie widziałam uzasadnienia do wstawienia kolejnego mebla. W końcu po kilku dniach konsultacji doszliśmy do zgody, iż bardziej przyda mu się stolik, który stanie w miejsce szafki. Tym sposobem „i wilk syty, i owca cała”. Zdjęcia owcy… yyyyyyyyy… stolika poniżej :)

puf

puf

Tagi: dom
15:29, atana.n
Link Komentarze (1) »
środa, 15 lutego 2012

Generalnie pod tym tytułem mogła bym się rozpisać na kilka stron, bo głównie kojarzy mi się z moją nauką, a nie ukrywam że idzie mi całkiem do rzeczy. Sama zaskoczona byłam ocenami semestralnymi i przyznam że więcej było nerwów niż to warte. Niestety jak to w Polsce bywa o szkolnictwo nie dba się wcale, zwłaszcza jeśli jest to placówka państwowa. Na szczęście jakoś władze szkoły uratowały moją klasę i teraz to modlić się nie o zdanie kolejnych egzaminów a o to aby znów ktoś z góry nie podniósł minimalnej liczby uczniów. Ech, ciężkie życie ucznia…To tyle w nawiązaniu do mojej nauki informatyki.

A teraz powrót do tematu szkolnego z perspektywy maszyny do szycia.

Niedawno dostałam zamówienie na dziewczęcy komplet, piórnik i okładka na notes. (oczywiście) Po egzaminach za niego się zabrałam, a że wzór prosty i już przeze mnie przetrenowany poszło szybko i wyszło (jak twierdzi właścicielka) uroczo. Piórnik udał się na tyle że zaraz mój pierwotny zapragną podobny, tyle że męski. Materiał wybrał sam ale wykończenie pozostawił mojemu pomysłowi. Efekt zaskoczył nawet jego najbardziej wybrednych kolegów. I takim sposobem o szkole myślę nawet mając wolne, ale widząc uśmiechnięte miny dzieciaków, wcale mi to nie przeszkadza.

 

notes

notes, piórnik

Piórnik w wersji męskiej:



piórnik

piątek, 10 lutego 2012

Za oknami zrobiło się biało, siarczysty mróz zniechęca nawet od krótkich spacerów a i za bardzo nie ma czego oglądać bo przy takiej temperaturze wszystkie roślinki grzecznie śpią. Co prawda w moim ogrodzie nie ma klasycznych zimo kwitnących roślin, ale grudniowe pogody sprawiały że zaczynało się zielenić, a teraz kicha… biało, biało, biało. Skoro wiosny nie widać, sama zabawiłam się kwiatkami i koralikami i tak powstała dekoracja do autka. Sztuczne kwiatki (wrrrrrrr) zostały zamknięte w pleksowej łezce, którą umieściłam w koralikowym koszyczku i tu praktycznie nic dodać, nic ująć, za to można popatrzeć :

kwiaty, dekoracja, z koralików

kwiaty, dekoracja, z koralików

czwartek, 02 lutego 2012

Chciałam, nie chciałam, ale w pod koniec stycznia wypadało wywalić kalendarz z 2011 r. a wraz z kalendarzem wyleciał zmontowany kompaktowo notes. Za szybko i za dużo rzeczy się dzieje aby w moim domu miało obejść się bez karteczek. Fakt, na dobra sprawę gigantycznym notatnikiem jest lodówka ale jakoś do niej nie po drodze a na dodatek wisi na niej kilka stałych informacji które nijak się nie mają do „na jutro, pilnie, dzwonił”  itp.…

Prawdę mówiąc projekt tablicy informacyjnej miałam od czasu gdy zobaczyłam jedną (z wielu tego typu) w necie, więc to kolejny nie mój pomysł. Jako że „notatnik” zawisł w salonie musiał być nie tylko praktyczny ale i ładny. Pomysł z Internetu nieco zmodyfikowałam, wstawiłam (niezbędny) kalendarz i kartecznik a całość wmontowałam w starą ramę. Może i nieco pasuje do pokoju jak wół do karety, ale współczesna moda jest wszech tolerancyjna więc czemu nie skorzystać z tej tolerancji, szczególnie że już po kilku dniach istnienia tablicy, bardzo się z nią zżyliśmy :)



kalendarz

wtorek, 24 stycznia 2012

Z reguły gdy coś się popsuje najpierw myślę czy i jak da się to naprawić a dopiero na później decyduję się na nowy zakup. Wyjątkiem była awaria cyfrówki Olympus. Od początku nie potrafiłam się z nią „dogadać” a gdy odkryłam że to nie taki typ a pech, bo trafił mi się towar z wadą było już za późno na jakiekolwiek reklamacje. Kupno nowego aparatu nie wchodziło w grę, szczególnie że zdjęcia rodzinne cykane były hurtowo a kolory i wyrazistość były mało ważne. Dopiero po awarii Olympusa stałam się szczęśliwą posiadaczką SAMSUNGA i  póki co (odpukać) sprawuje się idealnie. Wracając do awarii… jakiś czas temu znalazłam w necie pomysł na pufa z bębna od pralki i aż sobie pomyślałam że fajnie było by mieć taki bęben. Długo na niego czekać nie musiałam, kolejna naprawa mojej wirpólki  (czyt. pralki Whirlpool) przekroczyła by jej wartość dlatego w pralni zamieszkała nowa pralka a część starej doczekała się miejsca w salonie :)

Nowy mebel jest nie tylko wygodny ale i praktyczny bo posiada wielgachny pojemnik. Konstrukcja pufa jest prosta jak budowa cepa. W miejsce dziur po trzymadle osi wstawiłam kółka (można nóżki, kto jak woli) a resztę obszyłam materiałem. Dla łatwości użytkowania schowka, osobno obszyłam boki, i osobno poduchę. Najwięcej kombinowania było przy gąbce której nie chciałam przycinać a która nie bardzo chciała ułożyć się w owal dookoła poduchy. Uszycie tego „wzmocnienia vel ramki”  było niezbędne aby poducha nie spadała i nie zapadała się do środka pufa. Nie wiem czy bardziej ucieszyło mnie że zrobienie mebelka zajęło tylko półtora dnia czy to że wreszcie nie muszę się uczyć. Fakt faktem że wreszcie mam co pokazać, a nawet ba… mam czym obfocić. Oto mój wybawca z fotograficznych kłopotów - SAMSUNG, wraz z etui (zrobionym oczywiście prze zemnie)

cyfrówka samsung

 

A poniżej puf z bębna od pralki...

puf z pralki

... co widać.

puf z pralki

Tagi: futro
21:49, atana.n
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 stycznia 2012

A u mnie znów cisza blogowa. Osobiście myślałam że to cisza przed burzą, a ku mojemu zadowoleniu okazało się że raczej burza w szklance wody. A rozchodzi się o to że przez ostatnie dwa tygodnie wkuwałam na egzaminy semestralne w moim informatyku. O tyle, o ile egzaminów zawodowych nie bałam się wcale i (ciiiiii) nie uczyłam się, to fizyka i chemia przeciwnie… poświęconych kilka wieczorów nie pogłębiało mojego zrozumienia, a nawet przeciwnie sprawiało że „na chłopski rozum” - rozumiałam, ale regułki ani zastosować wzorów nie umiałam. Generalnie bałam się bardzo, bo co innego powiedzieć że dwa ciała pędzące ku sobie, po zderzeniu bokiem zmieniają kierunek i  oddalają się od siebie, a co innego obliczyć ich prędkości i wektor.

Nie wiem czy więcej miałam szczęścia losując pytania, czy jednak instynktownie moja podświadomość coś utrwaliła z nocnych nasiadówek (bo ja ze zdenerwowania nic nie pamiętałam, a denerwowałam się na pewno o czym świadczył zaciśnięty żołądek i drżące ręce) bo jednak większość zaliczeń było na dobry :)

Suma summarum semestr I uważam za udany i zamknięty, no ale nie o tym ten blog, a o moich ręcznych poczynaniach. Z racji nauki nie narzekałam na nadmiar czasu ale nie mogłam sobie odmówić małego szydełkowania, i tak pomiędzy fizyką (a może i chemią lub historią) a tradycyjnymi zajęciami pani domu powstał motylek – wisiorek.

Skromny cytrynek z niebieską obwódką. Utrwalanie przez klej lub krochmal nie przekonuje mnie do usztywniania prac. Odbiera im to naturalną miękkość i lekkość a tego motylkowi nie miałam sumienia odbierać, dlatego w ostatnią obwódkę wprowadziłam drucik, na tyle elastyczny aby nadawał się do lekkiego formowania i na tyle sztywny aby skrzydełka nie deformowały się pod wpływem kordonka. Efekty widoczne poniżej, uwiecznione nową cyfrówką :) (ale o niej w następnym wpisie)

motylek

poniedziałek, 02 stycznia 2012

Skończył się rok 2011, a wraz z nim moje fotomęki z Olimpus’em. Przyznam że za bardzo nie ubolewam nad popsuciem się cyfrówki. Współpraca nam się nie układała, nie tylko w dziedzinie zdjęć makro ale i w klasycznej fotografii. Zdumiewające jak wiele człowiek musi się wiedzieć aby nie otaczać się drażniącymi (i w praktyce mało praktycznymi) śmieciami. Na dobrą sprawę w niektórych warunkach znacznie lepiej sprawdzał się mój aparat w SAMSUNGu, ale jak podkreślam –w niektórych- więc postanowienie na 2012 rok: kupić w miarę dobry aparat. No i to jedyne moje noworoczne postanowienie. Z zasady nie bawię się w żadne podsumowania, bilanse, analizy, postanowienia, bo jak powszechnie wiadomo plany sobie, a życie sobie. Człowiek to nie urząd, ani sklep w którym pod koniec roku trzeba zrobić remanent, przewidzieć zyski i straty i kombinować jak na tym wyjść najlepiej. Fakt, że od 1 stycznia mamy ponad 360 nowiuśkich dni do wykorzystania, kolejnych weekendów które można zrealizować zupełnie inaczej niż poprzednio. I w myśl ostatniego zdania składam Wszystkim Noworoczne życzenia, najpopularniejsze w mojej okolicy:

Oby ten rok nie był gorszy od poprzedniego :)

Poniżej zdjęcie dekoracyjnego pudełka na prezent. Wersja dla chłopca więc nie mogła być zbyt kolorowa.

pudełko dekoracyjne

piątek, 23 grudnia 2011

Święta tuż, tuż, nawet można by rzec że już są, szczególnie że nazbyt łaskawa tego roku pogoda z lekka posypała śniegiem. Iście świąteczna atmosfera, i mi nie wypada zbyt odstawać od tego klimatu. Tym razem mało pisania za to dużo (jak na mnie) zdjęć.

stroik

 

bombka

bombka

bombka

bombka

świecznik


Z tego miejsca pragnę złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia, przede wszystkim zdrowia, bliskości ukochanych, spokoju… świąt bez trosk i niemiłych niespodzianek, za to pełne radości, uśmiechu i tego "czegoś" co sprawią że będą piękniejsze od innych dni.

piątek, 02 grudnia 2011

Piękną mamy jesień tej zimy, i muszę przyznać że bardzo mi to odpowiada. Bez mrozu którego nie cierpię jak każdy zmarzluch, bez śniegu paraliżującego komunikację z której ostatnio często muszę korzystać. Jedyny maleńki minusik, że grudzień wdarł się niepostrzeżenie. Zdawało się że niedawno był wrzesień, przy okazji zakupów wypatrzyłam ciekawy kordonek i kupiłam z przeznaczeniem na bombki. Pomyślałam sobie „powoli trzeba by się za do zabierać” ale chyba zabierałam się zbyt powoli, skoro już adwent a ja mam zaledwie kilka sztuk. Swoją drogą zdumiewające ile czasu pochłania nauka, zrozumienie choć w maleńkim stopniu rzeczy które nigdy nie będą mi potrzebne. Czasem zastanawiam się czy nasze szkolnictwo projektował… ech, szkoda słów. Może to i dzięki fizykom mamy komputery, ale obecnie fizyka i informatyka niewiele ze sobą wspólnego mają, a na pewno przeciętnemu informatykowi nie jest potrzebne obliczenie z jaką prędkością pędzą słonie. Nie zamierzam ciągnąć komputera,  topić, albo nim rzucać, a nawet jeśli, to będzie to czyn bardzo uzasadniony i żadne obliczenia nie będą mi do tego potrzebne :D żart :D

wracając do bombek… Na zdjęciach najprawdopodobniej tego nie widać ale każda jest innego koloru. Koronkowe koszulki są naszyte na brokatowe styropianowe bombki. Część bombek jest tworzonych od góry do dołu a część ma identyczne wzory z dwóch stron. Osobiście bardziej podobają mi się te od góry, ale każdy na swój gust więc pokazuję całą moją dotychczasową szóstkę.

 

bombka bombka bombka bombka bombka bombka



środa, 09 listopada 2011

Ostatnio zrobiłam się praktyczna… o zgrozo… czyżby taki wiek? Pocieszające jest że część moich praktycznych prac przydaje się w mojej nauce i wcale nie jest to Uniwersytet Trzeciego Wieku :D  Wracając do moich prac, powstał piórnik (zielony szczur) z motylkiem rzecz jasna własnoręcznej dzierganki i okładka na notes, bagatelnie prosta ale niewątpliwie urokliwa. O ile piórnik powstał z inwencji własnej to przeciwnie pomysł na okładkę zmodyfikowałam z wzoru bardzo fajnego BLOGA

okładka

 

piórnik

01:05, atana.n
Link Komentarze (1) »
sobota, 29 października 2011

Ech, to moje blogowanie… Całe szczęście że z większością moich „podglądaczy” mam kontakt częstszy niż przez kwiaciarenkę i wiedzą że nie samą sztuką (rękodziełem) żyję.  Właściwie czasem myślę że blog to „nie moja broszka” tym bardziej że znając jego zasady, łamię ich lwią większość perfidnie. Za to jedna z moich ostatnich broszek jest jak najbardziej moja. Przyznam wprost że zrobiłam ją dla siebie (w końcu mi też się coś od życia należy) i wbrew różanemu wyglądowi nazwałam niezapominajką :)))

broszka



wtorek, 04 października 2011

Właściwie nie ma się co dużo rozpisywać, jak widać na zdjęciu poniżej moje zamiłowanie skórą trwa. Tym razem odważyłam się na coś większego. Broszka – róża, w połączeniu z dużym czarnym guzikiem, filcowymi listkami, wykończona koronką która nadaje lekkości. Praca robiona na zamówienie :)

broszka

sobota, 17 września 2011

(wpis zaległy) Ekologia jest w modzie a ja od kilkunastu lat jestem jej wierną fanką. Dbanie o środowisko nie tylko pozwala nam cieszyć się czystym otoczeniem, bujną roślinnością i niezliczonym towarzystwem zwierząt ale także pomaga zaoszczędzić coraz szybciej wydawane pieniądze. Owszem nie sposób odmawiać sobie ulubionego napoju sprzedawanego w bardzo nieekologicznych plastikowych butelkach (chociaż biorąc pod uwagę recykling nie są one aż tak nieekologiczne) a i wszak jak to niektórzy mawiają „na coś trzeba umrzeć”.

Aby  jakoś „odpokutować” wydatki i te nieszczęsne plastikowe butelki uszyłam „reklamówki” z materiału. Banalnie proste i doskonale funkcjonalne, bez problemu mieszczą się w kieszeni i są bardzo pakowne. Fakt że cena wyjściowa materiałowej reklamówki jest większa niż foliowej, ale to jedyna wada, poza tym koszt zwraca się przy kolejnych użytkowaniach, nie przysparzamy śmieci, nie denerwujemy się że uszy urwą się w najmniej odpowiednim miejscu, a poza tym ćwiczymy pamięć... tak, ćwiczymy, bo trzeba pamiętać żeby zabierać je na zakupy :)

Konkretnie moje reklamówki pokazane poniżej pochodzą z przeróbki. Zwyczajnie urzekł mnie kwiatowy wzór i musiałam, po prostu musiałam go użyć. 

kwiatki

ekoreklamówka

ekoreklamówka

niedziela, 11 września 2011
ech, czasem tak bywa, drobna awaria – duże zmiany, ale jak mawiają „co się odwlecze to nie uciecze” . Mam nadzieję że następny wpis będzie zgodnie z planem, tym czasem wklejam zdjęcia biżuternika. Zamówienie było „bardzo konkretne” –coś ładnego na korale, koniecznie do umocowania na ścianie. Sądząc po opinii (i gratyfikacji) zleceniodawczyni, biżuternik  bardzo się podobał, szkoda że zdjęcia nie oddają prawdziwych kolorów.

róża

 
Poniżej zbliżenie róży -głównego elementu dekoracyjnego.

róża

środa, 31 sierpnia 2011
Te w ogrodzie rosną na potęgę, chwila nieuwagi a pracy przy nich na dobry tydzień. Pracy, o ile akurat nie pada, nie wieje albo jedno i drugie jednocześnie. Wyłapując promienie odchodzącego sierpnia powoli zmagam się z przyrodą. Za mną pierwsze sukcesy, piwonie przesadzone na czas, przekwitłe kwiatostany ścięte, truskawki uporządkowane. No ale nie o ogrodzie  tutaj ma być, a o innych kwiatach co też w deszczowe dni powstają. O moich (i nie tylko moich) ulubionych różyczkach. Odważyłam się na połączenie skóry z koronką, tasiemką, siatką. Efekty mile mnie zaskoczyły, na tyle mile że z  różyczek powstały broszki.
róża

 

kwiat

 

róża

 

róża

niedziela, 21 sierpnia 2011

Moje skórzane różyczki wciąż robią miłe wrażenie na oglądających (co oczywiście bardzo cieszy) ale nie zmienia faktu że „poszukuję” nowych odmian kwiatów.  Niestety nie zawsze da się urzeczywistnić myśl i efekty są jakie są. Oczywiście piękno jest kwestią gustu, więc poniżej prezentuję focie moich debiutanckich prac.

Pierwszy kwiatek to połączenie skórzanych kółeczek  z klasycznym guziczkiem, zaś drugi składa się z dwóch warstw płatków, koralika i… kamiennego kółeczka które mam od lat i już nawet nie pamiętam w jaki sposób je zdobyłam i ku czemu miało służyć. Z pewnością nie jest to guzik bo posiada na środku sporą jedną dziurkę. Być może był to element jakiegoś wisiora i kto wie, może znów wisiorem będzie. Póki co, kwiatki pozostają kwiatkami i czekają na pomysł co nimi udekorować.

kwiat

 

kwiat



Tagi: kwiaty skóra
14:34, atana.n
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3

Moja galeria
ArtStacja
Moja sciezka do gry
Dodatki na bloga

wyroznienie
Szablon Irytka
Dodatki na bloga

wymianka walentynkowa
wyzwanie
Ptasia wymianka
Blog awaryjny
Wyszukiwarka pracy